4.C&A i DM
Szłyśmy powoli przed siebie,byłam zadowolona,bardzo zadowolona.Zastanawiałam się jak to teraz będzie,jak i czy rzeczywiście odczuję różnicę z przed i po,mojej metamorfozie?Wiedziałam,że czeka mnie dużo pracy nad sobą,że…czeka mnie codzienna walka z samą sobą,z moim całkowitym brakiem poczucia własnej wartości.Wiedziałam też,że z moją przyjaciółką dam radę,że pomoże mi jak tylko będzie umiała najlepiej.Ta sytuacja była dla mnie bardzo nowa i napawała mnie ogromnym strachem,jednego byłam pewna na sto procent,że muszę ten irracjonalny strach zdusić w zalążku,żeby dodać sobie otuchy w myślach powtarzałam”będzie dobrze,wszystko będzie dobrze…”te słowa kojarzyły mi się tylko z jednym,więc zanuciłam pod nosem :”…und wird alles gut,so gut…”
-musi być dobrze-z zamyślenia wyrwała mnie Leal -nie ma innej opcji.
-i tego będziemy się trzymać-zgodziłam się odwzajemniając uśmiech.
Skręciłyśmy w prawą stronę gdzie w drodze do C&A musiałyśmy minąć Eiscafe,w której pracowałyśmy,moja siostra wpadła na pomysł,żeby jeszcze dzisiaj zaprezentować „swoje dzieło”(czyt:mnie),byłam przerażona.
-proszę cię…,to dla mnie za dużo jak na jeden dzień-skomlałam-przecież jutro i tak mnie zobaczą …
-no właśnie,więc co to za różnica?dziś czy jutro?dla mnie na jedno wychodzi-odpierała moje argumenty.
-ale dla mnie nie,Leal zrozum ,potrzebuję chwili wytchnienia,muszę się wyciszyć,poukładać myśli,zregenerować siły…,wiesz,że mam rację…,no… Leal…-przez chwilę lustrowała mnie uważnie.
-ok,masz rację-przyznała , ufff…co za ulga pomyślałam-ale teraz już chodźmy,niewiele zostało nam czasu.Ruszyłyśmy żwawo na przód ,w sklepie naszym celem stał się dział z bielizną,oglądałyśmy wszystko dokładnie,zdecydowałam jednak,ku ogromnemu zdziwieniu mojej stylistki,że chcę tylko białe i czarne komplety.Kolorowej bielizny było mnóstwo ale żadna nie przypadła mi do gustu,ku mojemu z kolei, równie wielkiemu zdziwieniu Leal nie miała nic przeciwko.Miałyśmy po kilka wieszaczków w rękach ale moją uwagę przykuły piękne gorsety,przyglądałam im się z zachwytem.
-zaje…-rzuciłam siostrze pełne nagany spojrzenie,dobrze wiedziała dlaczego-fajne?-dokończyła niepewna.
-tak,zajefajne-przyznałam-nie najgorsze to określenie.
-przymierzamy?-zasugerowała.
-myślisz,że ja…
-no pewnie,a niby czemu nie?!-jej oburzenie było widać z kilometra.
-nie,no …tak tylko pomyślałam-starałam się bronić przed atakiem.
-jeśli się podoba to przymierzamy i kupujemy,tak?
-tak-zgodziłam się bez większego entuzjazmu.
-tobie ma się podobać a nie komuś,tak?
-tak-dało się słyszeć nutkę optymizmu w moim głosie.
-jesteś atrakcyjną,niezależną kobietą,takie kobiety noszą taką bieliznę,wiesz?
-yhy-mruknęłam.
-Ana?
-tak?-błądziłam wzrokiem po podłodze.
-wejdźmy do przymierzalni,dobrze?-poprosiła.
-ok.
-przymierz ten komplet-więc przymierzyłam,biały biustonosz i figi.
-a teraz powiedz mi co dokładnie widzisz?-Leal była bardzo cierpliwa.
I bez patrzenia w lustro mogłam wyrecytować CO widzę kiedy siebie oglądam.Byłam skołowana,zdezorientowana a w głowie miałam taki mętlik jak jeszcze nigdy dotąd.
-tak naprawdę?-mój głos brzmiał bardzo słabo,przyjaciółka uniosła moją twarz na tyle,by móc spojrzeć mi w oczy.
-naprawdę,bez tego nie będę wiedziała jak ci pomóc…
-nawet nie wi…-głos mi się załamał,byłam bliska płaczu,siora przytuliła mnie mocno.
-co one ci zrobiły?-”pomyślała”na głos.
Wzruszyłam tylko ramionami,nie byłam w stanie wydać z siebie absolutnie żadnego dźwięku.
-nieważne-powiedziała-obojętnie co zrobiły.Poradzimy sobie z tym,słyszysz?jestem tu i nie zostawię cię samej,wiesz o tym,prawda?
-wiem-odpowiedziałam stanowczo-nawet nie wiesz jak się cieszę z tego,że cię mam…
-wiem…,bo ja cieszę się równie mocno…
-musi być dobrze-z zamyślenia wyrwała mnie Leal -nie ma innej opcji.
-i tego będziemy się trzymać-zgodziłam się odwzajemniając uśmiech.
Skręciłyśmy w prawą stronę gdzie w drodze do C&A musiałyśmy minąć Eiscafe,w której pracowałyśmy,moja siostra wpadła na pomysł,żeby jeszcze dzisiaj zaprezentować „swoje dzieło”(czyt:mnie),byłam przerażona.
-proszę cię…,to dla mnie za dużo jak na jeden dzień-skomlałam-przecież jutro i tak mnie zobaczą …
-no właśnie,więc co to za różnica?dziś czy jutro?dla mnie na jedno wychodzi-odpierała moje argumenty.
-ale dla mnie nie,Leal zrozum ,potrzebuję chwili wytchnienia,muszę się wyciszyć,poukładać myśli,zregenerować siły…,wiesz,że mam rację…,no… Leal…-przez chwilę lustrowała mnie uważnie.
-ok,masz rację-przyznała , ufff…co za ulga pomyślałam-ale teraz już chodźmy,niewiele zostało nam czasu.Ruszyłyśmy żwawo na przód ,w sklepie naszym celem stał się dział z bielizną,oglądałyśmy wszystko dokładnie,zdecydowałam jednak,ku ogromnemu zdziwieniu mojej stylistki,że chcę tylko białe i czarne komplety.Kolorowej bielizny było mnóstwo ale żadna nie przypadła mi do gustu,ku mojemu z kolei, równie wielkiemu zdziwieniu Leal nie miała nic przeciwko.Miałyśmy po kilka wieszaczków w rękach ale moją uwagę przykuły piękne gorsety,przyglądałam im się z zachwytem.
-zaje…-rzuciłam siostrze pełne nagany spojrzenie,dobrze wiedziała dlaczego-fajne?-dokończyła niepewna.
-tak,zajefajne-przyznałam-nie najgorsze to określenie.
-przymierzamy?-zasugerowała.
-myślisz,że ja…
-no pewnie,a niby czemu nie?!-jej oburzenie było widać z kilometra.
-nie,no …tak tylko pomyślałam-starałam się bronić przed atakiem.
-jeśli się podoba to przymierzamy i kupujemy,tak?
-tak-zgodziłam się bez większego entuzjazmu.
-tobie ma się podobać a nie komuś,tak?
-tak-dało się słyszeć nutkę optymizmu w moim głosie.
-jesteś atrakcyjną,niezależną kobietą,takie kobiety noszą taką bieliznę,wiesz?
-yhy-mruknęłam.
-Ana?
-tak?-błądziłam wzrokiem po podłodze.
-wejdźmy do przymierzalni,dobrze?-poprosiła.
-ok.
-przymierz ten komplet-więc przymierzyłam,biały biustonosz i figi.
-a teraz powiedz mi co dokładnie widzisz?-Leal była bardzo cierpliwa.
I bez patrzenia w lustro mogłam wyrecytować CO widzę kiedy siebie oglądam.Byłam skołowana,zdezorientowana a w głowie miałam taki mętlik jak jeszcze nigdy dotąd.
-tak naprawdę?-mój głos brzmiał bardzo słabo,przyjaciółka uniosła moją twarz na tyle,by móc spojrzeć mi w oczy.
-naprawdę,bez tego nie będę wiedziała jak ci pomóc…
-nawet nie wi…-głos mi się załamał,byłam bliska płaczu,siora przytuliła mnie mocno.
-co one ci zrobiły?-”pomyślała”na głos.
Wzruszyłam tylko ramionami,nie byłam w stanie wydać z siebie absolutnie żadnego dźwięku.
-nieważne-powiedziała-obojętnie co zrobiły.Poradzimy sobie z tym,słyszysz?jestem tu i nie zostawię cię samej,wiesz o tym,prawda?
-wiem-odpowiedziałam stanowczo-nawet nie wiesz jak się cieszę z tego,że cię mam…
-wiem…,bo ja cieszę się równie mocno…
-najlepiej będzie jeśli zaczniesz od góry…-poradziła -czyli włosy,co o nich myślisz?
-są nijakie,ani proste ani kręcone…
-a kolor?
-kolor nawet mi się podoba-oznajmiłam.
-ok.To teraz twarz…
-chciałabym mieć brązowe oczy-odpowiedziałam.
-dlaczego?-Leal była bardzo zaskoczona.
-nikt nie potrafi powiedzieć jakiego koloru są moje oczy,poza tym,że są jasne…
-no tak-przyznała przyjaciółka-możemy kupić szkła kontaktowe,co dalej?
-usta,dolna warga jest zbyt wąska.
-kupimy błyszczyk powiększający.
-myślisz,że to działa?-dałam do zrozumienia,że nie wierzę w takie cuda.
-sprawdzimy-zapewniła-co dalej?
-ramiona,są bardzo szerokie.
-yhy,co jeszcze?
-biooodra…,kompletna porażka,szkoda,że nie ma sposobu na ich zwężenie -zaskomlałam jakby to miało pomóc.
-dalej..?-moja stylistka pytała bardzo cierpliwie.
-uda,są po prostu grube…
-…dalej?
-dalej nie ma nic…-uśmiechnęłam się lekko-to by było na tyle-westchnęłam ciężko.Leal zawtórowała mi,z tym,że jej westchnięcie było o wiele głębsze.
-wiesz?to teraz ja powiem ci co widzę,dobrze?-na znak zgody twierdząco pokiwałam głową.
-odwróć się do lustra-usłyszałam polecenie,które niechętnie wykonałam.
-spójrz na siebie-kolejne polecenie padło z ust mojej przyjaciółki-widzisz jak bardzo bielizna jest dopasowana do twojego ciała?-zapytała pogodnie-przyjrzyj się sobie dokładnie.Może i masz szerokie ramiona i biodra ale jesteś proporcjonalna,dzięki czemu wyraźnie widać talię.Masz drobny ale krągły,jędrny i pełny biust a w dobrze dobranej bieliźnie nawet delikatny rowek.Nogi też masz fajne,mimo ich łączenia się po wewnętrznej stronie ud.Twoja figura jest bardzo kobieca,uwierz mi,bo nie mówię tego,żeby poprawić ci nastrój,wiesz o tym.Mówię jak najbardziej serio,bez „słodzenia”.Jesteś moją siostrą i jestem z tobą szczera,nawet jeśli i tak mi nie uwierzysz.
-zgrabne,proste nogi.Zaokrąglone biodra,wyraźne wcięcie w pasie,naturalne piersi,ładna twarz bez problemów z cerą,lśniące włosy w naturalnym kolorze.Wiesz jak niewiele naturalnych kobiet spotyka się teraz na ulicach,w szkołach?wiem co mówię Ana.Gdzie się nie obejrzysz,widzisz farbowane „lalki „po operacjach.Sztuczne barbie z sieczką zamiast mózgu w głowach.Jesteś naturalną, mądrą dziewczyną a to ogromna zaleta…,przypomnij sobie moich kumpli z klasy,jak się w ciebie wpatrywali…
-widzieli mnie pierwszy raz na oczy,byli ciekawi-odparłam zaskoczona-to normalne…
-nie prawda-zaoponowała natychmiast-byli tobą zachwyceni,dzięki twojej naturalności właśnie!Znam ich od czterech lat skarbie i wiem co mówię.
-skoro tak mówisz…-odpowiedziałam nieco zmieszana.
-mówię tak,bo to najprawdziwsza prawda.Do tej pory nie zwracałaś na to uwagi,ale zmienimy to,razem.
-są nijakie,ani proste ani kręcone…
-a kolor?
-kolor nawet mi się podoba-oznajmiłam.
-ok.To teraz twarz…
-chciałabym mieć brązowe oczy-odpowiedziałam.
-dlaczego?-Leal była bardzo zaskoczona.
-nikt nie potrafi powiedzieć jakiego koloru są moje oczy,poza tym,że są jasne…
-no tak-przyznała przyjaciółka-możemy kupić szkła kontaktowe,co dalej?
-usta,dolna warga jest zbyt wąska.
-kupimy błyszczyk powiększający.
-myślisz,że to działa?-dałam do zrozumienia,że nie wierzę w takie cuda.
-sprawdzimy-zapewniła-co dalej?
-ramiona,są bardzo szerokie.
-yhy,co jeszcze?
-biooodra…,kompletna porażka,szkoda,że nie ma sposobu na ich zwężenie -zaskomlałam jakby to miało pomóc.
-dalej..?-moja stylistka pytała bardzo cierpliwie.
-uda,są po prostu grube…
-…dalej?
-dalej nie ma nic…-uśmiechnęłam się lekko-to by było na tyle-westchnęłam ciężko.Leal zawtórowała mi,z tym,że jej westchnięcie było o wiele głębsze.
-wiesz?to teraz ja powiem ci co widzę,dobrze?-na znak zgody twierdząco pokiwałam głową.
-odwróć się do lustra-usłyszałam polecenie,które niechętnie wykonałam.
-spójrz na siebie-kolejne polecenie padło z ust mojej przyjaciółki-widzisz jak bardzo bielizna jest dopasowana do twojego ciała?-zapytała pogodnie-przyjrzyj się sobie dokładnie.Może i masz szerokie ramiona i biodra ale jesteś proporcjonalna,dzięki czemu wyraźnie widać talię.Masz drobny ale krągły,jędrny i pełny biust a w dobrze dobranej bieliźnie nawet delikatny rowek.Nogi też masz fajne,mimo ich łączenia się po wewnętrznej stronie ud.Twoja figura jest bardzo kobieca,uwierz mi,bo nie mówię tego,żeby poprawić ci nastrój,wiesz o tym.Mówię jak najbardziej serio,bez „słodzenia”.Jesteś moją siostrą i jestem z tobą szczera,nawet jeśli i tak mi nie uwierzysz.
-zgrabne,proste nogi.Zaokrąglone biodra,wyraźne wcięcie w pasie,naturalne piersi,ładna twarz bez problemów z cerą,lśniące włosy w naturalnym kolorze.Wiesz jak niewiele naturalnych kobiet spotyka się teraz na ulicach,w szkołach?wiem co mówię Ana.Gdzie się nie obejrzysz,widzisz farbowane „lalki „po operacjach.Sztuczne barbie z sieczką zamiast mózgu w głowach.Jesteś naturalną, mądrą dziewczyną a to ogromna zaleta…,przypomnij sobie moich kumpli z klasy,jak się w ciebie wpatrywali…
-widzieli mnie pierwszy raz na oczy,byli ciekawi-odparłam zaskoczona-to normalne…
-nie prawda-zaoponowała natychmiast-byli tobą zachwyceni,dzięki twojej naturalności właśnie!Znam ich od czterech lat skarbie i wiem co mówię.
-skoro tak mówisz…-odpowiedziałam nieco zmieszana.
-mówię tak,bo to najprawdziwsza prawda.Do tej pory nie zwracałaś na to uwagi,ale zmienimy to,razem.
-ok,rozmiar pasuje idealnie,więc wybierz komplety,które ci się podobają.Za trzy kwadranse zamykają drogerie,musimy się pospieszyć.Ciuchy też musimy odebrać…-Leal mówiła szybko,jakby miało to spowolnić czas.
-a’propos Esprit’a-ciekawość wzięła nade mną górę-dobrze znasz Tanję?,nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia.-wyznałam.
-znam ją na tyle,żeby wiedzieć,że szlag ją trafił na twój widok.A kiedy usłyszała,że „przeskoczyłaś”z rozmiaru 38 na 36 o mało para uszami jej ze złości nie poszła.
Odwiesiłyśmy niechcianą bieliznę na wieszak i przeszłyśmy do kasy.
-nie rozumiem-przyznałam szczerze-dlaczego się na mnie rozzłościła,przecież nawet się nie znamy…
-z zazdrości-moja siostra powiedziała to tak,jakby było to,największą oczywistością świata.
-…hę?-musiałam zrobić głupią minę,nawet kasjerka się uśmiechnęła,nie wspominając o Leal.Ta szczerzyła się na całego,kręcąc z niedowierzaniem głową.Zapłaciłam za zakupy,pożegnałam się grzecznie jak na „grzeczną”dziewczynkę przystało i w ciągłym osłupieniu ruszyłam za moją stylistką do wyjścia.
-z zazdrości o co?-dopytywałam.
-o wszystko kochana…
-siostra!ja cię proszę!konkrety…dobrze?-zirytowały mnie nie wyjaśniające niczego odpowiedzi mojej przyjaciółki-skąd wiesz,że jest zazdrosna i co znaczy „o wszystko”.Oświeć mnie jeśli możesz,tak?
-…o figurę,o ciuchy,o twarz…
-…błagam cię Leal,przecież to bez sensu…
-widziałaś ją przecież…
-widziałam… -przyznałam.
-i co zauważyłaś?-siostra nie pozwoliła mi dokończyć.
-nooo wiesz…,nie ma co tak z góry człowieka oceniać i…
-yhy,zauważyłaś na pewno,że mogłaby trochę o siebie zadbać…
-tak,mogłaby-podrapałam się po głowie i skrzywiłam trochę.
-mogłaby np:pomalować rzęsy-Leal zaczęła wyliczankę.
-mogłaby-znów przyznałam.
-pogłębić kolor włosów,schudnąć trochę,zainwestować troszkę w ciuchy…
-no to na co czeka?-nie wiedziałam co tym myśleć-przecież”samo się nie zrobi”-powiedziałyśmy jednocześnie i wtedy mnie lśniło.
-aaaa,czyli chciałaby ale…
-nic z tym nie robi-siostra dokończyła moją myśl.
-chciałaby wszystko a nie robi nic.Chyba wierzy w to,że któregoś dnia,obudzi się piękna,szczupła z księciem z bajki u swego boku.
Byłyśmy już w DM,siostra wkładała kosmetyki do koszyka jak automat,dokładnie wiedziała gdzie co jest.
-to śmieszne…-stwierdziłam-jeśli się czegoś chce,trzeba po to sięgać,starać się,nie odpuszczać …
-ja to wiem.I ty to wiesz Ana.Niestety jak widać”gołym okiem”Tanja nie wie.Ani prośba ani groźba nie pomogła,nawet to,że może stracić pracę nie otworzyło jej oczu-stałyśmy właśnie w kolejce do kasy.
-woli wściekać się i warczeć na ludzi niż utrzymać stanowisko?!-nie wierzyłam w to co słyszę-to szczyt głupoty!
-ano głupota,niektórzy się z tym rodzą i nic na to nie poradzisz.Svenja rozmawiała z nią już parę razy ale nic się nie zmieniło.Wiesz,to taki typ człowieka,który myśli,że wszystkie rozumy pozjadał.Ona „ma rację”a reszta świata to głupcy…,kumasz?
-…kumam,kumam-potwierdziłam-po prostu trudno mi w to uwierzyć.Sama siebie unieszczęśliwia a obwinia cały świat.To nie dorzeczne.
-nic na to nie poradzisz,nie każdy ma tak jak ty.
-a że niby jak ja mam?-trochę mnie zaskoczyło stwierdzenie siostry.
-jak to jak?Kiedy coś ci nie pasuje,podejmujesz decyzję a następnego dnia-Leal pstryknęła palcami-jest już nowa,ulepszona wersja ciebie…,po prostu-na koniec wypowiedzi wzruszyła ramionami.Zaskoczyła mnie niesamowicie.
-to nie do końca tak-chciałam wytłumaczyć.
-ale tak to wygląda z zewnątrz-moja siostra powiedziała bardzo poważnie pakując kosmetyki do torby-wiem,że każda zmiana bardzo dużo cie kosztuje,z tym,że nie pokazujesz tego,wszystko dzieje się w tobie.Chyba,że sobie z czymś nie radzisz…
Zapłaciłam za nabyty właśnie towar i razem z blondynką ruszyłyśmy po odbiór ciuchów.
-a co się dzieje jeśli sobie nie radzę?- zapytałam,szczerze?nie wiedziałam,że TAK to wszystko wygląda z zewnątrz.
-wtedy prosisz o pomoc,tak na dobrą sprawę to DOPIERO wtedy a i to rzadko się zdarza-z zaskoczenia słowa ugrzęzły mi w gardle,wystarczyło jedno spojrzenie mojej przyjaciółki i już wiedziała,że nic nie powiem.
-no co?-zdziwiła się-nie jest tak,że kiedy masz problem,starasz się go rozwiązać sama?Główkujesz nad nim,obmyślasz różne opcje,układasz plany A,B i nawet C jak trzeba.Dopiero kiedy wiesz na pewno,że sobie z tym „czymś” nie poradzisz prosisz o pomoc…,a kiedy ty prosisz o pomoc,to znaczy,że jest naprawdę źle.
Siostra przyglądała mi się z delikatnym uśmieszkiem na ustach.Zaskoczył ją mój brak świadomości,że moje rozterki tak bardzo widać „na zewnątrz”.
-nie jest tak?-przerwała ciszę…
Uśmiechnęłam się pod nosem,pokiwałam lekko głową i odpowiedziałam:
-dokładnie tak-spojrzałam w jej duże oczy-tak dobrze mnie znasz…-stwierdziłam.
-tak jak ty mnie…-objęłam ja ramieniem i razem weszłyśmy do „przechowalni”moich nowych ciuchów.Nienawistne spojrzenie Tanji zgasiło mój uśmiech-”sama jesteś sobie winna”pomyślałam patrząc jej hardo w oczy,po dłuższej chwili speszona odwróciła wzrok.Leal wręczyła mi dwie z pięciu toreb.Z piętra sklepu zeszła Svenja.
-i jak poszło-zapytała jak zawsze przyjaźnie.
-bez komplikacji-odpowiedziała moja stylistka,uśmiechnęłyśmy się wszystkie.Dobrze wiedziałam,że brały pod uwagę mój stanowczy opór.Pożegnałyśmy się,życząc dziewczynom miłego wieczoru po czym opuściłyśmy sklep.W myślach dziękowałam Bogu za to,że przystanek autobusowy jest „rzut beretem”od sklepu.Dreptałyśmy obładowane torbami jak wielbłądy jakieś,ludzie wgapiali się w nas jak w rabusiów wracających z „roboty”.śmiałyśmy się w najlepsze,bo to był dobry dzień.Mówi się,żeby nie chwalić go przed zachodem słońca,coś mi jednak mówiło,że tego dnia nic nam już nie zepsuje.Będąc już w domu,przygotowałyśmy sobie relaksacyjną kąpiel…,tak czasem kąpiemy się razem(bez skojarzeń proszę).Po długim męczącym dniu,siedzimy w wannie z gorącą wodą,mnóstwem piany,z zapalonymi dookoła zapachowymi świecami …i rozmawiamy sobie.Poruszamy bardzo różne tematy,czasem wspominamy,czasem marzymy,czasem wymyślamy niestworzone historie…tak było i tym razem.W turbanach z ręczników i piżamach rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie,żeby zaplanować nasz jutrzejszy dzień.Popijałyśmy przy tym herbatę.Przed 23-cią rozeszłyśmy się do swoich sypialni,to był dobry ale i bardzo męczący dzień.Położyłam się do łóżka,opatuliłam kołdrą tak jak lubię najbardziej.W mojej głowie ponownie rozkwitła myśl:”czy jesteś zdrowy?bezpieczny…?-westchnęłam bardzo głęboko a w oczach zebrały się łzy-uważaj na siebie,dobrze?”-”wysłałam myślową prośbę,nie chciałam płakać kolejny raz,włożyłam słuchawki od telefonu w uszy i włączyłam P!nk,wsłuchiwałam się dokładnie w słowa,mimo znajomości tekstów jej piosenek na pamięć,po to żeby po prostu zasnąć.Wiedziałam,że jeśli „wpuszczę”GO do mojej głowy do rana nie zmrużę oka i wyleję morze łez…,na to,nie miałam już po prostu siły.Pozwoliłam Morfeuszowi zająć się moim umysłem i ciałem…
-a’propos Esprit’a-ciekawość wzięła nade mną górę-dobrze znasz Tanję?,nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia.-wyznałam.
-znam ją na tyle,żeby wiedzieć,że szlag ją trafił na twój widok.A kiedy usłyszała,że „przeskoczyłaś”z rozmiaru 38 na 36 o mało para uszami jej ze złości nie poszła.
Odwiesiłyśmy niechcianą bieliznę na wieszak i przeszłyśmy do kasy.
-nie rozumiem-przyznałam szczerze-dlaczego się na mnie rozzłościła,przecież nawet się nie znamy…
-z zazdrości-moja siostra powiedziała to tak,jakby było to,największą oczywistością świata.
-…hę?-musiałam zrobić głupią minę,nawet kasjerka się uśmiechnęła,nie wspominając o Leal.Ta szczerzyła się na całego,kręcąc z niedowierzaniem głową.Zapłaciłam za zakupy,pożegnałam się grzecznie jak na „grzeczną”dziewczynkę przystało i w ciągłym osłupieniu ruszyłam za moją stylistką do wyjścia.
-z zazdrości o co?-dopytywałam.
-o wszystko kochana…
-siostra!ja cię proszę!konkrety…dobrze?-zirytowały mnie nie wyjaśniające niczego odpowiedzi mojej przyjaciółki-skąd wiesz,że jest zazdrosna i co znaczy „o wszystko”.Oświeć mnie jeśli możesz,tak?
-…o figurę,o ciuchy,o twarz…
-…błagam cię Leal,przecież to bez sensu…
-widziałaś ją przecież…
-widziałam… -przyznałam.
-i co zauważyłaś?-siostra nie pozwoliła mi dokończyć.
-nooo wiesz…,nie ma co tak z góry człowieka oceniać i…
-yhy,zauważyłaś na pewno,że mogłaby trochę o siebie zadbać…
-tak,mogłaby-podrapałam się po głowie i skrzywiłam trochę.
-mogłaby np:pomalować rzęsy-Leal zaczęła wyliczankę.
-mogłaby-znów przyznałam.
-pogłębić kolor włosów,schudnąć trochę,zainwestować troszkę w ciuchy…
-no to na co czeka?-nie wiedziałam co tym myśleć-przecież”samo się nie zrobi”-powiedziałyśmy jednocześnie i wtedy mnie lśniło.
-aaaa,czyli chciałaby ale…
-nic z tym nie robi-siostra dokończyła moją myśl.
-chciałaby wszystko a nie robi nic.Chyba wierzy w to,że któregoś dnia,obudzi się piękna,szczupła z księciem z bajki u swego boku.
Byłyśmy już w DM,siostra wkładała kosmetyki do koszyka jak automat,dokładnie wiedziała gdzie co jest.
-to śmieszne…-stwierdziłam-jeśli się czegoś chce,trzeba po to sięgać,starać się,nie odpuszczać …
-ja to wiem.I ty to wiesz Ana.Niestety jak widać”gołym okiem”Tanja nie wie.Ani prośba ani groźba nie pomogła,nawet to,że może stracić pracę nie otworzyło jej oczu-stałyśmy właśnie w kolejce do kasy.
-woli wściekać się i warczeć na ludzi niż utrzymać stanowisko?!-nie wierzyłam w to co słyszę-to szczyt głupoty!
-ano głupota,niektórzy się z tym rodzą i nic na to nie poradzisz.Svenja rozmawiała z nią już parę razy ale nic się nie zmieniło.Wiesz,to taki typ człowieka,który myśli,że wszystkie rozumy pozjadał.Ona „ma rację”a reszta świata to głupcy…,kumasz?
-…kumam,kumam-potwierdziłam-po prostu trudno mi w to uwierzyć.Sama siebie unieszczęśliwia a obwinia cały świat.To nie dorzeczne.
-nic na to nie poradzisz,nie każdy ma tak jak ty.
-a że niby jak ja mam?-trochę mnie zaskoczyło stwierdzenie siostry.
-jak to jak?Kiedy coś ci nie pasuje,podejmujesz decyzję a następnego dnia-Leal pstryknęła palcami-jest już nowa,ulepszona wersja ciebie…,po prostu-na koniec wypowiedzi wzruszyła ramionami.Zaskoczyła mnie niesamowicie.
-to nie do końca tak-chciałam wytłumaczyć.
-ale tak to wygląda z zewnątrz-moja siostra powiedziała bardzo poważnie pakując kosmetyki do torby-wiem,że każda zmiana bardzo dużo cie kosztuje,z tym,że nie pokazujesz tego,wszystko dzieje się w tobie.Chyba,że sobie z czymś nie radzisz…
Zapłaciłam za nabyty właśnie towar i razem z blondynką ruszyłyśmy po odbiór ciuchów.
-a co się dzieje jeśli sobie nie radzę?- zapytałam,szczerze?nie wiedziałam,że TAK to wszystko wygląda z zewnątrz.
-wtedy prosisz o pomoc,tak na dobrą sprawę to DOPIERO wtedy a i to rzadko się zdarza-z zaskoczenia słowa ugrzęzły mi w gardle,wystarczyło jedno spojrzenie mojej przyjaciółki i już wiedziała,że nic nie powiem.
-no co?-zdziwiła się-nie jest tak,że kiedy masz problem,starasz się go rozwiązać sama?Główkujesz nad nim,obmyślasz różne opcje,układasz plany A,B i nawet C jak trzeba.Dopiero kiedy wiesz na pewno,że sobie z tym „czymś” nie poradzisz prosisz o pomoc…,a kiedy ty prosisz o pomoc,to znaczy,że jest naprawdę źle.
Siostra przyglądała mi się z delikatnym uśmieszkiem na ustach.Zaskoczył ją mój brak świadomości,że moje rozterki tak bardzo widać „na zewnątrz”.
-nie jest tak?-przerwała ciszę…
Uśmiechnęłam się pod nosem,pokiwałam lekko głową i odpowiedziałam:
-dokładnie tak-spojrzałam w jej duże oczy-tak dobrze mnie znasz…-stwierdziłam.
-tak jak ty mnie…-objęłam ja ramieniem i razem weszłyśmy do „przechowalni”moich nowych ciuchów.Nienawistne spojrzenie Tanji zgasiło mój uśmiech-”sama jesteś sobie winna”pomyślałam patrząc jej hardo w oczy,po dłuższej chwili speszona odwróciła wzrok.Leal wręczyła mi dwie z pięciu toreb.Z piętra sklepu zeszła Svenja.
-i jak poszło-zapytała jak zawsze przyjaźnie.
-bez komplikacji-odpowiedziała moja stylistka,uśmiechnęłyśmy się wszystkie.Dobrze wiedziałam,że brały pod uwagę mój stanowczy opór.Pożegnałyśmy się,życząc dziewczynom miłego wieczoru po czym opuściłyśmy sklep.W myślach dziękowałam Bogu za to,że przystanek autobusowy jest „rzut beretem”od sklepu.Dreptałyśmy obładowane torbami jak wielbłądy jakieś,ludzie wgapiali się w nas jak w rabusiów wracających z „roboty”.śmiałyśmy się w najlepsze,bo to był dobry dzień.Mówi się,żeby nie chwalić go przed zachodem słońca,coś mi jednak mówiło,że tego dnia nic nam już nie zepsuje.Będąc już w domu,przygotowałyśmy sobie relaksacyjną kąpiel…,tak czasem kąpiemy się razem(bez skojarzeń proszę).Po długim męczącym dniu,siedzimy w wannie z gorącą wodą,mnóstwem piany,z zapalonymi dookoła zapachowymi świecami …i rozmawiamy sobie.Poruszamy bardzo różne tematy,czasem wspominamy,czasem marzymy,czasem wymyślamy niestworzone historie…tak było i tym razem.W turbanach z ręczników i piżamach rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie,żeby zaplanować nasz jutrzejszy dzień.Popijałyśmy przy tym herbatę.Przed 23-cią rozeszłyśmy się do swoich sypialni,to był dobry ale i bardzo męczący dzień.Położyłam się do łóżka,opatuliłam kołdrą tak jak lubię najbardziej.W mojej głowie ponownie rozkwitła myśl:”czy jesteś zdrowy?bezpieczny…?-westchnęłam bardzo głęboko a w oczach zebrały się łzy-uważaj na siebie,dobrze?”-”wysłałam myślową prośbę,nie chciałam płakać kolejny raz,włożyłam słuchawki od telefonu w uszy i włączyłam P!nk,wsłuchiwałam się dokładnie w słowa,mimo znajomości tekstów jej piosenek na pamięć,po to żeby po prostu zasnąć.Wiedziałam,że jeśli „wpuszczę”GO do mojej głowy do rana nie zmrużę oka i wyleję morze łez…,na to,nie miałam już po prostu siły.Pozwoliłam Morfeuszowi zająć się moim umysłem i ciałem…
******************************************************
Przepraszam z całego serca,że kazałam Ci tak długo czekać Mia.
Na chwilę straciłam motywację… ale teraz znowu ją mam;
Dziękuję,że jesteś…,to dla mnie bardzo dużo znaczy.
Przepraszam z całego serca,że kazałam Ci tak długo czekać Mia.
Na chwilę straciłam motywację… ale teraz znowu ją mam;
Dziękuję,że jesteś…,to dla mnie bardzo dużo znaczy.
Mam nadzieję,że Cię nie zawiodę…,zapraszam na kolejną część.
******************************************************
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz