2.Pokręcone przedpołudnie
Spałam w najlepsze kiedy łóżko zaczęło się trząść jakby nawiedziło nas trzęsienie ziemi.”Ale przecież w Niemczech nie ma tego zjawiska.”Ta myśl mnie otrzeźwiła,otworzyłam więc oczy ,żeby sprawdzić ,czy aby na pewno tak jest.Oczywiście, pomyślałam,trzęsienie ziemi w Offenbachu jest jak najbardziej możliwe,wystarczy mieszkać z Leal.Pewna,że to żaden kataklizm,odwróciłam się na drugi bok i naciągnęłam kołdrę na głowę,która brutalnie została ze mnie zerwana.
-wstajemy kochana-usłyszałam-dziś zaczyna się twoja metamorfoza,nie będziemy tracić czasu na gnicie w łóżku.
Spojrzałam na współlokatorkę przymrużonymi ze złości oczami,przez zaciśnięte zęby wysyczałam.
-mamy wolny dzień,możemy się wyspać!
-wyśpisz się po śmierci,a sklepy niedługo zamkną…
Spojrzałam na zegarek -8:49, nie wytrzymałam,zerwałam się z łóżka i wrzasnęłam na cale gardło :
-na zakupy już przed 9-tą jesteś gotowa,ale do pracy muszę cię budzić trzy razy!!!
Ze złości sapałam jak parowóz jakiś,ale Leal dobrze zna moją minę mówiącą”zaraz oberwiesz”,dlatego uniosła obie dłonie w geście obronnym i łagodnie powiedziała:
-spokojnie…,obudziłam cię wcześniej ,żebyś mogła zjeść śniadanie,wypić herbatę,wziąć prysznic…,wszystko na spokojnie Ana,mamy czas…-i dyskretnie wycofała się z mojego pokoju.
Usiadłam na łóżku,wzięłam kilka głębokich oddechów żeby się uspokoić,otworzyłam okno i wciągnęłam zimne powietrze głęboko do płuc,to mi bardzo pomogło, w sumie jeszcze byłam zła ale ciało już nie dygotało.Poszłam więc do kuchni i wybałuszyłam oczy,bo na stole leżały świeże bułki z ziarnami a Leal kroiła coś na desce.
-byłaś w sklepie?-wykrztusiłam zaskoczona.
-byłam,wyszczerzyła się,myślę ze są jeszcze ciepłe-wskazała nożem bułki i wróciła do krojenia.
-a z jakiej to okazji?-zapytałam podejrzliwie.
-pomyślałam , ze będzie ci miło,zawsze to ty robisz zakupy-uśmiechnęła się lekko.
Zaczęłam się bać,serio,Leal jest wręcz nieobliczalna,co ona knuje?
-aha…-odpowiedziałam,obserwując ją bacznie.Na stole wylądowały wędliny,ser,pomidory.
-Proszę-powiedziała uśmiechając się szerzej.
-dobra-powiedziałam-co jest grane?-Leal nawet na mnie nie spojrzała.
-nic,a co ma być?
-nie udawaj-mój poważny ton zaskoczył ją -nigdy się tak nie zachowywałaś,więc nie mów mi,że to, ot tak sobie.Nie wspominając już,że tak miła, jesteś tylko kiedy coś chcesz…
Leal wypuściła wstrzymywane powietrze i powiedziała:
-w nocy …zastanawiałam się nad twoją przemianą-odetchnęła głęboko by kontynuować-wiesz?,dużo o tobie myślałam,o tym jaka jesteś…i w ogóle…-zacięła się.
-i…-zachęciłam by mówiła dalej.
-…i pomyślałam że…no wiesz,ja mam pomóc tobie, zmienić wizerunek,uwierzyć w siebie to może ty mogłabyś pomóc mnie…-spojrzała na mnie prosząco.
Gapiłam się na nią ,szeroko otwartymi oczami.
-yyy….noooo tak,jasne…,tylko …jak ja mogłabym ci pomóc?
Prośba w jej oczach ustąpiła miejsca zrezygnowaniu.
-wiesz?myślałam…,chciałabym ….,ludzie zawsze się do ciebie uśmiechają,miło się z tobą witają…
-na mnie zawsze patrzą krzywo ,jakbym im rodzinę wytłukła-pożaliła się.
-to nic trudnego-pocieszyłam przyjaciółkę-jaka ty jesteś dla kogoś,taki ktoś będzie dla ciebie.Wystarczy się przywitać z uśmiechem,a sąsiedzi odpowiedzą tym samym .
-dlaczego ja pierwsza mam się witać z facetami,przecież jestem dziewczyną-trochę się zbulwersowała,westchnęłam ciężko”no tak-pomyślałam-Niemcy…”
-Leal-zaczęłam-ludzie w Niemczech kierują się zupełnie innymi zasadami .W Polsce ,bynajmniej kiedyś,starsze osoby traktowano z szacunkiem,z szacunkiem się do nich odnoszono .Tutaj jest zupełnie inaczej,na dobrą sprawę nawet nie wiem jak ,ale nie jestem też ślepa,widzę co się dzieje na ulicach,w autobusach,sklepach.
-Młodzież …pfff-prychnęłam z niesmakiem-to rozpuszczone bydło nie jest uczone szacunku do nikogo poza sobą samym.Oczywiście ,nie wszyscy są tacy,tak jak nie wszyscy Polacy są złodziejami i pijakami,jednak nasz naród za taki jest uważany-uśmiechnęłam się pokrzepiająco-ludzie są tacy,jakimi chcą być kochana.
-Wszystko można osiągnąć,bardzo dużo zmienić,trzeba tylko przyznać przed sobą samym ,że coś jest nie tak,powiedzieć sobie”nie chce taki/a być” i być konsekwentnym w swoim postanowieniu,nie folgować sobie,nie odpuszczać.
-Kiedy witasz się pierwsza z ludźmi ,nie znaczy to ,że nie szanujesz siebie,ale że szanujesz ich i jesteś dobrze wychowana-uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-Naprawdę myślisz ,że mo…
-Oczywiście-weszłam jej w słowo-bez dwóch zdań.Jesteś w stanie się zmienić ,no a teraz zabierzmy się za śniadanie bo rzeczywiście zamkną nam sklepy .
Zaśmiałyśmy się po czym zaczęłyśmy jeść,rozmawiałyśmy przy tym o rzeczach ważnych i tych nie istotnych,humor nam dopisywał mimo,że dzień nie zaczął się dobrze dla żadnej z nas.Po śniadaniu poszłam się przygotować do wyjścia a blondynka sprzątnęła ze stołu.
Po 1,5 godzinie byłam gotowa,ubrałam powycierane jeansy,bluzę z kapturem ,włosy spięłam spinką(są średniej długości)puszyste i kręcone.Zawsze najwygodniej było mi w stroju „na luzie”,szczerze?,wygoda była najważniejsza,czysto,wygodnie i ciepło to było moim numerem jeden.Nadszedł czas na zmiany,przecież nikt nie powiedział,że modne ciuchy są nie wygodne,prawda?Zbyt często czułam się jak jakiś „kopciuch”w towarzystwie innych dziewczyn.Nawet ,jeśli była wśród nich jakaś ubrana podobnie do mnie i tak nie było to dla mnie pocieszeniem,w moich oczach „ona” wyglądała dobrze ,a ja… no cóż ,jak „kopciuch”,nawet nie kopciuszek, tylko dosłownie „kopciuch”.Szara,nic nie znacząca,przeciętna mysz,nie wiem nawet czy przeciętna to dobre określenie,nijaka byłoby lepsze,chociaż i tego nie jestem pewna.No właśnie, hmmm… moja pewność siebie…,Bóg chyba zapomniał mnie tą cechą obdarzyć,a może sama gdzieś ją zgubiłam?nie wiem.Tak czy siak,dobrze byłoby takową cechę posiadać i zrobię co trzeba,żeby chodzić z uniesiona głową.W końcu,nie zrobiłam nic złego,nikogo nie okradłam,ani nie zamordowałam,żeby nie móc patrzeć ludziom w oczy,tak?tak właśnie!,od dziś patrzę przed siebie,no i czasem pod nogi,co by się nie przewrócić,a jak się komuś nie podoba-niech nie patrzy O!Zadowolona z własnego odkrycia ,wyszłam z pokoju i mój entuzjazm opadł do minimum.Długie,grube blond włosy opadały na szczupłe ramiona Leal,ubrana w obcisłe jasne spodnie,ciemną koszulową bluzkę z dekoltem podkreślającym jej kształtny biust i marynarkę do bioder z wcięciem w szczuplej talii wyglądała jakby właśnie zeszła z wybiegu dla modelek.Uśmiechnęła się szeroko.
-idziemy?-zapytała.
-tak -odpowiedziałam zmuszając się do uśmiechu.
-wiem,że czujesz się przy mnie niepewnie-wybałuszyłam na nią oczy,wiedziała?nie możliwe!niby skad?!
-co?-udałam głupią-wcale nie …
-jasne,nie jestem ślepa-sarkazm wyciekał jej z ust-widzę jak kurczysz się w sobie i zaszywasz w ciemnym kącie na imprezach.
Poddałam się,nie było sensu się wypierać.
-nic nie mówiłaś wcześniej-mruknęłam-myślałam że dobrze mi idzie…
-dobrze,dla tych ,których trzymasz na dystans,ale nie dla mnie,a nic nie mówiłam bo jesteś uparta jak osioł,zmuszanie cię do czegokolwiek nic by nie dało.
Miala rację,trafiła w dziesiątkę i już.
-jestem z ciebie dumna-rzuciłam ,żeby zmienić temat.
-hę?-nie załapała co mam na myśli.
-nie przeklinasz,wiem ,że to nie łatwe,bardzo dobrze ci idzie-pochwaliłam.Tydzień wcześniej moja siora postanowiła wykreślić ze swojego „słownika”niecenzuralne słowa.
-no…. staram się ,nie chcę rzucać” mięchem” na lewo i prawo.Język mnie trochę boli ale dam radę-zaskoczyła mnie.
-boli cię język?
-no…,od gryzienia co by nie kląć-szczęka mi opadła ze zdziwienia.
-przygryzasz sobie język?ale po co?-nie wierzyłam własnym uszom.
-sama tak mi powiedziałaś,”ugryź się w język”-to się gryzę,nie za mocno ale i tak boli.
-dałam ci tylko do zrozumienia ,że nie musisz kląć co drugie słowo!
-O…-zawstydzona spuściła wzrok-serio?
-serio,serio…,zapomniałaś już polskie powiedzenie?
-ychy-przyznała-nie powiesz nikomu,prawda?
-jasne że nie !-przyrzekłam-to co?idziemy czy może się rozmyśliłaś?-rzuciła mi poirytowane spojrzenie.
-Chciałabyś!Leal się nie rozmyśla,nie,jeśli chodzi o zakupy-wyszłyśmy z domu głośno się śmiejąc.
Do miasta pojechałyśmy autobusem,dobry humor nam dopisywał więc śmiałyśmy się ze wszystkiego co nam się przypomniało np:kiedy miałam 8 lat,całą rodziną byliśmy na 18-stce kuzyna.Mieli duży dom,więc impreza odbywała się jednego dnia dla wszystkich.Tzn:w jednym pokoju- młodzież,w drugim- „smarki”,czyli ja i moi rówieśnicy,w trzecim- dorośli.W łazience przed lustrem przepychały się moje siostry(tak, mam dwie starsze siostry ale o tym innym razem)i Iwona,śliczna blondynka.Jakimś cudem nie przepędziły mnie z łazienki,pewnie nawet nie zauważyły ,że tam jestem i się wgapiam w nie jak psychicznie chora.Jak to „dorosłe „poprawiające makijaż,poustawiały na umywalce różne różności,między innymi stała tam ładna kolorowa butelka(takiej jeszcze nie widziałam)więc jako ciekawski”smark”zdjęłam wieczko,powąchałam-hmmm,ładnie pachnie-pomyślałam, no i się psiknęłam, pod jedną pachą i pod drugą.Iwona łypnęła na mnie zdziwiona-to lakier do włosów-powiedziała,-wiem-odpowiedziałam dumnie jakbym naprawdę to wiedziała i wyszłam z łazienki.W sumie nie pamietam co się działo później,ale ta historyjka ,tak rozbawiła Leal ,że ryknęła na cały autobus niepochamowanym śmiechem,ludzie oglądali sie do tyłu patrząc na nas jak na wariatki,kręcili przy tym głowami z dezaprobatą jakbyśmy rzucały gumami do żucia w kierowcę.Byłyśmy już w sklepie a ja nadal wycierałam łzy,tak właśnie mam kiedy coś mnie naprawdę rozbawi,płaczę ze śmiechu.To trochę dziwne,ale nie tylko ze śmiechu lecą mi łzy.Wiosną ,kiedy zza chmur wyjrzy pierwsze słońce,w wietrzne dni,kiedy jestem bardzo ale to bardzo zła, i kiedy jestem bezradna,bądź kiedy stres opuszcza już moje ciało i umysł.To jest zdecydowanie najgorsze,kiedy napięcie powoli mija, trzęsę się jak osika jakaś i płaczę,żebym chociaż chciała wtedy płakać!,ale nie!,to samo z siebie się dzieje,nie da się nad tym zapanować,przeczekać ,to jedyne wyjście,szkoda tylko,że nie zawsze można się ukryć przed ciekawskimi gapiami,a to wkurza jeszcze bardziej i trudniej się uspokoić,ale nic na to nie poradzę …,ludzie zawsze bardziej lubili czyjeś problemy od własnych i obawiam się ,że tak już zostanie.
Zanim osuszyłam twarz,Leal już buszowała między wieszakami,ta scena pomogła mi zejść na ziemię i się przerazić ,bałam się tego co mnie czeka…
******************************************************
Poprawki naniesione,jeżeli znajdą się jakieś literówki…przepraszam,w oczach mi się dwoi i troi ,dziś już nic nie zdziałam.Miłego czytania życzę i równie miłego dnia.Pozdrawiam.
Ps:bardzo proszę o nie kopiowanie treści,dziękuję.
******************************************************
-wstajemy kochana-usłyszałam-dziś zaczyna się twoja metamorfoza,nie będziemy tracić czasu na gnicie w łóżku.
Spojrzałam na współlokatorkę przymrużonymi ze złości oczami,przez zaciśnięte zęby wysyczałam.
-mamy wolny dzień,możemy się wyspać!
-wyśpisz się po śmierci,a sklepy niedługo zamkną…
Spojrzałam na zegarek -8:49, nie wytrzymałam,zerwałam się z łóżka i wrzasnęłam na cale gardło :
-na zakupy już przed 9-tą jesteś gotowa,ale do pracy muszę cię budzić trzy razy!!!
Ze złości sapałam jak parowóz jakiś,ale Leal dobrze zna moją minę mówiącą”zaraz oberwiesz”,dlatego uniosła obie dłonie w geście obronnym i łagodnie powiedziała:
-spokojnie…,obudziłam cię wcześniej ,żebyś mogła zjeść śniadanie,wypić herbatę,wziąć prysznic…,wszystko na spokojnie Ana,mamy czas…-i dyskretnie wycofała się z mojego pokoju.
Usiadłam na łóżku,wzięłam kilka głębokich oddechów żeby się uspokoić,otworzyłam okno i wciągnęłam zimne powietrze głęboko do płuc,to mi bardzo pomogło, w sumie jeszcze byłam zła ale ciało już nie dygotało.Poszłam więc do kuchni i wybałuszyłam oczy,bo na stole leżały świeże bułki z ziarnami a Leal kroiła coś na desce.
-byłaś w sklepie?-wykrztusiłam zaskoczona.
-byłam,wyszczerzyła się,myślę ze są jeszcze ciepłe-wskazała nożem bułki i wróciła do krojenia.
-a z jakiej to okazji?-zapytałam podejrzliwie.
-pomyślałam , ze będzie ci miło,zawsze to ty robisz zakupy-uśmiechnęła się lekko.
Zaczęłam się bać,serio,Leal jest wręcz nieobliczalna,co ona knuje?
-aha…-odpowiedziałam,obserwując ją bacznie.Na stole wylądowały wędliny,ser,pomidory.
-Proszę-powiedziała uśmiechając się szerzej.
-dobra-powiedziałam-co jest grane?-Leal nawet na mnie nie spojrzała.
-nic,a co ma być?
-nie udawaj-mój poważny ton zaskoczył ją -nigdy się tak nie zachowywałaś,więc nie mów mi,że to, ot tak sobie.Nie wspominając już,że tak miła, jesteś tylko kiedy coś chcesz…
Leal wypuściła wstrzymywane powietrze i powiedziała:
-w nocy …zastanawiałam się nad twoją przemianą-odetchnęła głęboko by kontynuować-wiesz?,dużo o tobie myślałam,o tym jaka jesteś…i w ogóle…-zacięła się.
-i…-zachęciłam by mówiła dalej.
-…i pomyślałam że…no wiesz,ja mam pomóc tobie, zmienić wizerunek,uwierzyć w siebie to może ty mogłabyś pomóc mnie…-spojrzała na mnie prosząco.
Gapiłam się na nią ,szeroko otwartymi oczami.
-yyy….noooo tak,jasne…,tylko …jak ja mogłabym ci pomóc?
Prośba w jej oczach ustąpiła miejsca zrezygnowaniu.
-wiesz?myślałam…,chciałabym ….,ludzie zawsze się do ciebie uśmiechają,miło się z tobą witają…
-na mnie zawsze patrzą krzywo ,jakbym im rodzinę wytłukła-pożaliła się.
-to nic trudnego-pocieszyłam przyjaciółkę-jaka ty jesteś dla kogoś,taki ktoś będzie dla ciebie.Wystarczy się przywitać z uśmiechem,a sąsiedzi odpowiedzą tym samym .
-dlaczego ja pierwsza mam się witać z facetami,przecież jestem dziewczyną-trochę się zbulwersowała,westchnęłam ciężko”no tak-pomyślałam-Niemcy…”
-Leal-zaczęłam-ludzie w Niemczech kierują się zupełnie innymi zasadami .W Polsce ,bynajmniej kiedyś,starsze osoby traktowano z szacunkiem,z szacunkiem się do nich odnoszono .Tutaj jest zupełnie inaczej,na dobrą sprawę nawet nie wiem jak ,ale nie jestem też ślepa,widzę co się dzieje na ulicach,w autobusach,sklepach.
-Młodzież …pfff-prychnęłam z niesmakiem-to rozpuszczone bydło nie jest uczone szacunku do nikogo poza sobą samym.Oczywiście ,nie wszyscy są tacy,tak jak nie wszyscy Polacy są złodziejami i pijakami,jednak nasz naród za taki jest uważany-uśmiechnęłam się pokrzepiająco-ludzie są tacy,jakimi chcą być kochana.
-Wszystko można osiągnąć,bardzo dużo zmienić,trzeba tylko przyznać przed sobą samym ,że coś jest nie tak,powiedzieć sobie”nie chce taki/a być” i być konsekwentnym w swoim postanowieniu,nie folgować sobie,nie odpuszczać.
-Kiedy witasz się pierwsza z ludźmi ,nie znaczy to ,że nie szanujesz siebie,ale że szanujesz ich i jesteś dobrze wychowana-uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-Naprawdę myślisz ,że mo…
-Oczywiście-weszłam jej w słowo-bez dwóch zdań.Jesteś w stanie się zmienić ,no a teraz zabierzmy się za śniadanie bo rzeczywiście zamkną nam sklepy .
Zaśmiałyśmy się po czym zaczęłyśmy jeść,rozmawiałyśmy przy tym o rzeczach ważnych i tych nie istotnych,humor nam dopisywał mimo,że dzień nie zaczął się dobrze dla żadnej z nas.Po śniadaniu poszłam się przygotować do wyjścia a blondynka sprzątnęła ze stołu.
Po 1,5 godzinie byłam gotowa,ubrałam powycierane jeansy,bluzę z kapturem ,włosy spięłam spinką(są średniej długości)puszyste i kręcone.Zawsze najwygodniej było mi w stroju „na luzie”,szczerze?,wygoda była najważniejsza,czysto,wygodnie i ciepło to było moim numerem jeden.Nadszedł czas na zmiany,przecież nikt nie powiedział,że modne ciuchy są nie wygodne,prawda?Zbyt często czułam się jak jakiś „kopciuch”w towarzystwie innych dziewczyn.Nawet ,jeśli była wśród nich jakaś ubrana podobnie do mnie i tak nie było to dla mnie pocieszeniem,w moich oczach „ona” wyglądała dobrze ,a ja… no cóż ,jak „kopciuch”,nawet nie kopciuszek, tylko dosłownie „kopciuch”.Szara,nic nie znacząca,przeciętna mysz,nie wiem nawet czy przeciętna to dobre określenie,nijaka byłoby lepsze,chociaż i tego nie jestem pewna.No właśnie, hmmm… moja pewność siebie…,Bóg chyba zapomniał mnie tą cechą obdarzyć,a może sama gdzieś ją zgubiłam?nie wiem.Tak czy siak,dobrze byłoby takową cechę posiadać i zrobię co trzeba,żeby chodzić z uniesiona głową.W końcu,nie zrobiłam nic złego,nikogo nie okradłam,ani nie zamordowałam,żeby nie móc patrzeć ludziom w oczy,tak?tak właśnie!,od dziś patrzę przed siebie,no i czasem pod nogi,co by się nie przewrócić,a jak się komuś nie podoba-niech nie patrzy O!Zadowolona z własnego odkrycia ,wyszłam z pokoju i mój entuzjazm opadł do minimum.Długie,grube blond włosy opadały na szczupłe ramiona Leal,ubrana w obcisłe jasne spodnie,ciemną koszulową bluzkę z dekoltem podkreślającym jej kształtny biust i marynarkę do bioder z wcięciem w szczuplej talii wyglądała jakby właśnie zeszła z wybiegu dla modelek.Uśmiechnęła się szeroko.
-idziemy?-zapytała.
-tak -odpowiedziałam zmuszając się do uśmiechu.
-wiem,że czujesz się przy mnie niepewnie-wybałuszyłam na nią oczy,wiedziała?nie możliwe!niby skad?!
-co?-udałam głupią-wcale nie …
-jasne,nie jestem ślepa-sarkazm wyciekał jej z ust-widzę jak kurczysz się w sobie i zaszywasz w ciemnym kącie na imprezach.
Poddałam się,nie było sensu się wypierać.
-nic nie mówiłaś wcześniej-mruknęłam-myślałam że dobrze mi idzie…
-dobrze,dla tych ,których trzymasz na dystans,ale nie dla mnie,a nic nie mówiłam bo jesteś uparta jak osioł,zmuszanie cię do czegokolwiek nic by nie dało.
Miala rację,trafiła w dziesiątkę i już.
-jestem z ciebie dumna-rzuciłam ,żeby zmienić temat.
-hę?-nie załapała co mam na myśli.
-nie przeklinasz,wiem ,że to nie łatwe,bardzo dobrze ci idzie-pochwaliłam.Tydzień wcześniej moja siora postanowiła wykreślić ze swojego „słownika”niecenzuralne słowa.
-no…. staram się ,nie chcę rzucać” mięchem” na lewo i prawo.Język mnie trochę boli ale dam radę-zaskoczyła mnie.
-boli cię język?
-no…,od gryzienia co by nie kląć-szczęka mi opadła ze zdziwienia.
-przygryzasz sobie język?ale po co?-nie wierzyłam własnym uszom.
-sama tak mi powiedziałaś,”ugryź się w język”-to się gryzę,nie za mocno ale i tak boli.
-dałam ci tylko do zrozumienia ,że nie musisz kląć co drugie słowo!
-O…-zawstydzona spuściła wzrok-serio?
-serio,serio…,zapomniałaś już polskie powiedzenie?
-ychy-przyznała-nie powiesz nikomu,prawda?
-jasne że nie !-przyrzekłam-to co?idziemy czy może się rozmyśliłaś?-rzuciła mi poirytowane spojrzenie.
-Chciałabyś!Leal się nie rozmyśla,nie,jeśli chodzi o zakupy-wyszłyśmy z domu głośno się śmiejąc.
Do miasta pojechałyśmy autobusem,dobry humor nam dopisywał więc śmiałyśmy się ze wszystkiego co nam się przypomniało np:kiedy miałam 8 lat,całą rodziną byliśmy na 18-stce kuzyna.Mieli duży dom,więc impreza odbywała się jednego dnia dla wszystkich.Tzn:w jednym pokoju- młodzież,w drugim- „smarki”,czyli ja i moi rówieśnicy,w trzecim- dorośli.W łazience przed lustrem przepychały się moje siostry(tak, mam dwie starsze siostry ale o tym innym razem)i Iwona,śliczna blondynka.Jakimś cudem nie przepędziły mnie z łazienki,pewnie nawet nie zauważyły ,że tam jestem i się wgapiam w nie jak psychicznie chora.Jak to „dorosłe „poprawiające makijaż,poustawiały na umywalce różne różności,między innymi stała tam ładna kolorowa butelka(takiej jeszcze nie widziałam)więc jako ciekawski”smark”zdjęłam wieczko,powąchałam-hmmm,ładnie pachnie-pomyślałam, no i się psiknęłam, pod jedną pachą i pod drugą.Iwona łypnęła na mnie zdziwiona-to lakier do włosów-powiedziała,-wiem-odpowiedziałam dumnie jakbym naprawdę to wiedziała i wyszłam z łazienki.W sumie nie pamietam co się działo później,ale ta historyjka ,tak rozbawiła Leal ,że ryknęła na cały autobus niepochamowanym śmiechem,ludzie oglądali sie do tyłu patrząc na nas jak na wariatki,kręcili przy tym głowami z dezaprobatą jakbyśmy rzucały gumami do żucia w kierowcę.Byłyśmy już w sklepie a ja nadal wycierałam łzy,tak właśnie mam kiedy coś mnie naprawdę rozbawi,płaczę ze śmiechu.To trochę dziwne,ale nie tylko ze śmiechu lecą mi łzy.Wiosną ,kiedy zza chmur wyjrzy pierwsze słońce,w wietrzne dni,kiedy jestem bardzo ale to bardzo zła, i kiedy jestem bezradna,bądź kiedy stres opuszcza już moje ciało i umysł.To jest zdecydowanie najgorsze,kiedy napięcie powoli mija, trzęsę się jak osika jakaś i płaczę,żebym chociaż chciała wtedy płakać!,ale nie!,to samo z siebie się dzieje,nie da się nad tym zapanować,przeczekać ,to jedyne wyjście,szkoda tylko,że nie zawsze można się ukryć przed ciekawskimi gapiami,a to wkurza jeszcze bardziej i trudniej się uspokoić,ale nic na to nie poradzę …,ludzie zawsze bardziej lubili czyjeś problemy od własnych i obawiam się ,że tak już zostanie.
Zanim osuszyłam twarz,Leal już buszowała między wieszakami,ta scena pomogła mi zejść na ziemię i się przerazić ,bałam się tego co mnie czeka…
******************************************************
Poprawki naniesione,jeżeli znajdą się jakieś literówki…przepraszam,w oczach mi się dwoi i troi ,dziś już nic nie zdziałam.Miłego czytania życzę i równie miłego dnia.Pozdrawiam.
Ps:bardzo proszę o nie kopiowanie treści,dziękuję.
******************************************************
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz