1.Bilety…
Siedziałam przy laptopie,sprawdzałam pocztę,otworzyłam wiadomość od „eventim”.Zdziwiłam się bo nie słyszałam wcześniej o takiej „firmie”i nie miałam pojęcia co to takiego.Dziwnym trafem nie usunęłam tej wiadomości jak zazwyczaj robię, i dzięki Bogu ,bo właśnie otworzyła się przede mną strona z napisem:WELCOME TO HUMANOID CITY! TOKIO HOTEL w Oberhausen 26.02.2010. godz:19:00 ZAPRASZAMY!!!Siedziałam ,jakby mnie zamurowano i gapiłam się na literki,dokładnie analizując położenie każdej ,oczami wielkości pięciozłotówek.Nie wierzyłam w to co widzę,byłam w szoku,totalnym otępieniu,nie potrafiłam zmusić się do jakiegokolwiek ruchu,nie mówiąc już o powiedzeniu czegokolwiek bo moje usta zdawały się być ołowianymi ciężarkami .Docierały do mnie jakieś dźwięki z otoczenia ale słowa były zniekształcone jakby ktoś stał za szybą albo jakbym to ja była pod wodą.Z osłupienia wyrwał mnie przeraźliwy pisk,podobny do tego ,jaki wydaje czasem kreda w zetknięciu z tablicą,nieprzyjemny dreszcz przeszył mnie po same kości,skutecznie przywracając mnie do rzeczywistości.Odwróciłam się do źródła strasznego dźwięku i zobaczyłam scenę rodem z westernu,gdzie Indianie tańczą wokół ogniska ,radując się udanym polowaniem.Jedyne czego brakowało to ognisko na środku pokoju,piór wetkniętych we włosy i skórzany strój.Dokładnie tak wyglądała radość Leal(czyt:Lil),kiedy zobaczyła „newsa”o koncercie,kiwała się w przód i w tył ,kręcąc się w kółko ,pokrzykując do tego piskliwie:
-zobaczę Tomasza,zobaczę Tomasza,Bóg mnie jednak kocha…,zobaczę Tomasza na własne oczy…
Przyglądałam się jej i nie wiedziałam czy zacząć się śmiać,płakać czy przyłączyć się do niej.Jakkolwiek, miało się spełnić moje -nie-NASZE! marzenie.W jednej sekundzie mój entuzjazm spłynął do czubków moich palców u stóp i wypłynął spod paznokci-BILETY!-pomyślałam, myśli krążyły po mojej głowie jak stado mustangów:czy jeszcze są bilety?,a może już wszystko wykupione?,a jeżeli jest już za późno?,cholera,tak dawno nie sprawdzałam poczty!!!-na samą myśl o tym wszystkim zachciało mi się płakać,moja najlepsza przyjaciółka zauważyła moją grobową minę i w dwóch susach doskoczyła do mnie chwytając za ramiona:
-co ci jest?,co się dzieje?-widać było ,że się przestraszyła
-bilety-szepnęłam ,oczy Leal znacznie się powiększyły
-nie ma!,nie możliwe!,muszą być!,sprawdzałaś?!,sprawdź jeszcze raz!,jak nie tu to na oficjalnej stronie!,no szybciej bo ktoś nas uprzedzi!!!-szarpała mną jak szmacianą lalką
-nie-wydusiłam ciut głośniej
-nie?!-nie-nie ma?!-nie-nie sprawdzałaś?! czy co nie?!-darła się w niebogłosy
-nie sprawdzałam,a jak nie ma!Leal ja muszę ich zobaczyć,posłuchać na żywo,słyszysz?!,nie może nie być biletów!-wyrzuciłam z siebie jednym histerycznym tchem
-to na co czekasz?!-wrzasnęła moja siora-złaź!-rozkazała,zrzucając mnie z obrotowego krzesła na kanapę obok ,już po sekundzie słyszałam nerwowe klikanie myszką,po kilkunastu sekundach wciskanie klawiszy na klawiaturze po niespełna minucie wrzask:
-KARTA!
Podskoczyłam jak porażona prądem,zerwałam się z miejsca i popędziłam na złamanie karku do kuchni.W myślach powtarzałam jak mantrę tylko jedno słowo -KARTA,KARTA,KARTA!-ale jaka karta?!-pomyślałam
-jaka karta?-spytałam spanikowana
-DO BANKOMATU!-mogłabym przysiąc ,że od jej wrzasku ,szyby w oknach zadrżały …,wyszarpnęłam kartę z portfela i pędem wróciłam do Leal .Znów kliknięcia myszką i szept:
-tylko siedzące…
-siedzące…?-pomyślałam -mój mózg pracował na bardzo zwolnionych obrotach ,więc zapytałam inteligentnie -co siedzące?
-miejsca,zostały tylko siedzące…-oprzytomniałam w ułamku sekundy
-BIERZ!!!-ryknęłam ile sił w płucach,tym razem to ona podskoczyła,z furią w oczach wyżyła się na klawiaturze ,postukała w nią nieczule,chwila ciszy,która zdawała się być wiecznością i okrzyk radości omal nie rozerwał mi bębenków
-MAMY!Ana słyszałaś?!MAMY BILETY!-Leal zerwała się z miejsca,porwała mnie w ramiona i zaczęłyśmy wywijać po sporych rozmiarów pokoju gościnnym radosne pląsy .Dzięki Bogu ,że okna miałyśmy zasłonięte ,bo ludzie mogliby,ba!pomyśleliby ,że nam rozumy odjęło a w najlepszym przypadku ,że się naćpałyśmy.
Nasz taniec radości potrwał dłuższą chwilę ,po której zmęczone opadłyśmy na miękki,niebieski dywan.Leżałyśmy obok siebie i dyszałyśmy ciężko, próbowałyśmy uspokoić nasze skołatane nerwy i okiełznać rozszalałe emocje
-nie wierzę-powiedziała Leal-normalnie nie wierzę ,że ich zobaczymy
-no…,niby wiem że bilety mamy ale jakoś to do mnie nie dociera-wyszczerzyłam się w uśmiechu
-dokładnie.To chyba jeszcze za świeże,może rano poczujemy ,że to prawda?-bardziej stwierdziła niż zapytała
-a będziesz mogła zasnąć?-zapytałam-bo ja raczej nie-banan na moich ustach zdecydowanie się powiększył
-nie sądzę kochana,na szczęście jutro mamy wolne ,więc możemy zarwać nockę.
-racja-przyznałam -to co porobimy?
Leal nie wiedzieć kiedy, zerwała się z podłogi i dopadła do komputera,zerknęłam ponad jej plecami na monitor i wyszczerzyłam jeszcze bardziej,choć wydawało się to niemożliwe.
-SCHREI I ZIMMER 483-rzuciła lekko moja współlokatorka -co ty na to siostrzyczko ?
-O TAK!…
I tak spędziłyśmy resztę wieczoru i połowę nocy,na oglądaniu koncertów,radochę miałyśmy jak jeszcze nigdy,komentowałyśmy nasze ulubione sceny,zachowanie chłopaków,grymasy,zachowanie fanów,dosłownie wszystko.Cholernie żałowałyśmy ,że nie było nam dane być tam z nimi ,ale co poradzić?takie życie,niestety.
-co?-zapytałam,bo moja siora szczerzyła się w uśmiechu i głupio na mnie patrzała
-TH-powiedziała i zabawnie poruszyła brwiami w górę i w dół
-co TH?-zapytałam ,bo chyba zapomniała ,że w myślach to ja czytać nie potrafię…
-co byś zrobiła ,gdybyś,któregoś z nich spotkała…?-myślałam ,że skóra na kościach policzkowych jej pęknie,tak zacieszała
-nic bym nie zrobiła…-wymamrotałam i speszona uciekłam wzrokiem gdzieś w bok
-aha…,już ci wierzę-sarknęła
-no na prawdę nic…-mówiłam co raz ciszej
-jasne i właśnie dlatego się czerwienisz -rzuciła triumfalnie, dobrze wiedziałyśmy ,że ma mnie w garści
-nie…,ja wcale…-policzki jeszcze bardziej zapiekły-no dobra-poddałam się-może bym pomachała,uśmiechnęła się…
-daj spokój!-żachnęła się-pomachała?,co ty z księżyca spadłaś,czy jak?
-no co?!,wszystko zależy od sytuacji..-broniłam się
-jeeezuuu nie wierzę własnym uszom…
-no tak Leal-zaczęłam mowę obronną-gdybym zobaczyła któregoś z nich ,z jakiejś odległości i oczywiście gdyby on choć spojrzał na mnie,to bym pomachała,gdyby jakimś cudem się do mnie uśmiechnął, odw…-moja przyjaciółka uciszyła mnie skutecznie wchodząc mi w słowo…
-a gdyby stał na przeciwko ciebie,dokładnie na wyciągnięcie twojej ręki i patrzał wprost na ciebie z cudownym uśmiechem na twarzy…,to co byś zrobiła?!-Leal patrzała na mnie z furia w oczach
-podziękowała za ich muzykę…-odpowiedziałam tak cicho jak tylko potrafiłam
-po…dziękowała…?-siora spojrzała na moje rumieńce i dodała z sarkazmem-a po chwili spaliła się ze wstydu i uciekła co?-wzruszyłam ramionami
-nic na to nie poradzę ,myślisz ,że to rumienienie się nie doprowadza mnie do szału?-rozkręciłam się -moja twarz jest jak otwarta książka,wszystko widać jak dłoni,myślisz ,że chcę tak mieć?-krzyczałam rozzłoszczona
-wiem…,już,uspokój się-Leal przybrała łagodny ton głosu-przepraszam…,przecież nie obwiniam cię za to,rozmawiałyśmy o tym już wcześniej i wiesz równie dobrze jak ja ,że musisz być pewna siebie,bo zdecydowana już jesteś,konsekwentna też,dążysz do celu,nie odpuszczasz,jesteś atrakcyjną babką ,musisz w to w końcu uwierzyć,faceci oglądają się za tobą ,że aż miło popatrzeć a twoje rumieńce dodają ci tylko uroku …
-jakoś nie zauważyłam żeby się za mną oglądali-odburknęłam
-bo nie patrzysz na ludzi!,głowe opuszczasz tak nisko ,że mało co a nie zahaczysz nosem o chodnik !,czasem mam wrażenie…
Mialam już tego dość,nie tego uświadamiania,nie,ale tego ,że to święta prawda,to ja byłam problemem,nie radziłam sobie z tym,ba! nawet nie bardzo zdawałam sobie z niego sprawę -dość tego-pomyślałam ,męska decyzja
-naucz mnie!-przerwałam głośno przyjaciółce-naucz mnie być pewną siebie-poprosiłam stanowczo-oczy Leal przybrały rozmiar podstawek do filiżanek,zamrugała oszołomiona
-ookeeejjj-zgodzila się niepewna czy dobrze mnie zrozumiała -na pewno?-chciała się upewnić-jak się zgo…
-ja się nie wycofuję-zastrzegłam bardzo szybko-sama tak powiedziałaś
-tak…,tak właśnie jest kochana,do koncertu zrobię z ciebie…
-pod jednym warunkiem!-przerwałam jej bezpardonowo
-jakim?-spytala mrużąc podejrzliwie oczy
-nie chcę się ubierac tak jakbym była pół naga i żadnego różu-zastrzegłam-po jej minie widziałam ,że nie załapała,eh…
-hę?
-nie chcę mini ledwo zakrywajacej tyłek,ani paseczka na biuście imitującego bluzkę.Nie chcę wyglądać jak prostytutki!
-spoko,jasne ,że nie,przecież się dogadamy-wyszczerzyła się zadowolona.
Spojrzałam na nią nieufnie
-już się boję-wyznałam
-ach tam -machnęła na mnie ręką,jak zwykle z resztą -dobra ,czas na sen,jest 3 rano ,a jutro zapowiada się pracowity dzień
-przecież jutro mamy wolne-przypomniałam zdziwiona
-zakupy kochana…,zakupy-zaprezentowała ,rząd białych równych zębów
-o jeezuu-zaskomlałam-siora prychnęła tylko w odpowiedzi i udała się do swojej sypialni,co też i ja uczyniłam.Leżałam w łóżku z oczami wielkimi jak u sowy na polowaniu ,długo musiałam czekać na ciepłe ramiona morfeusza…
-zobaczę Tomasza,zobaczę Tomasza,Bóg mnie jednak kocha…,zobaczę Tomasza na własne oczy…
Przyglądałam się jej i nie wiedziałam czy zacząć się śmiać,płakać czy przyłączyć się do niej.Jakkolwiek, miało się spełnić moje -nie-NASZE! marzenie.W jednej sekundzie mój entuzjazm spłynął do czubków moich palców u stóp i wypłynął spod paznokci-BILETY!-pomyślałam, myśli krążyły po mojej głowie jak stado mustangów:czy jeszcze są bilety?,a może już wszystko wykupione?,a jeżeli jest już za późno?,cholera,tak dawno nie sprawdzałam poczty!!!-na samą myśl o tym wszystkim zachciało mi się płakać,moja najlepsza przyjaciółka zauważyła moją grobową minę i w dwóch susach doskoczyła do mnie chwytając za ramiona:
-co ci jest?,co się dzieje?-widać było ,że się przestraszyła
-bilety-szepnęłam ,oczy Leal znacznie się powiększyły
-nie ma!,nie możliwe!,muszą być!,sprawdzałaś?!,sprawdź jeszcze raz!,jak nie tu to na oficjalnej stronie!,no szybciej bo ktoś nas uprzedzi!!!-szarpała mną jak szmacianą lalką
-nie-wydusiłam ciut głośniej
-nie?!-nie-nie ma?!-nie-nie sprawdzałaś?! czy co nie?!-darła się w niebogłosy
-nie sprawdzałam,a jak nie ma!Leal ja muszę ich zobaczyć,posłuchać na żywo,słyszysz?!,nie może nie być biletów!-wyrzuciłam z siebie jednym histerycznym tchem
-to na co czekasz?!-wrzasnęła moja siora-złaź!-rozkazała,zrzucając mnie z obrotowego krzesła na kanapę obok ,już po sekundzie słyszałam nerwowe klikanie myszką,po kilkunastu sekundach wciskanie klawiszy na klawiaturze po niespełna minucie wrzask:
-KARTA!
Podskoczyłam jak porażona prądem,zerwałam się z miejsca i popędziłam na złamanie karku do kuchni.W myślach powtarzałam jak mantrę tylko jedno słowo -KARTA,KARTA,KARTA!-ale jaka karta?!-pomyślałam
-jaka karta?-spytałam spanikowana
-DO BANKOMATU!-mogłabym przysiąc ,że od jej wrzasku ,szyby w oknach zadrżały …,wyszarpnęłam kartę z portfela i pędem wróciłam do Leal .Znów kliknięcia myszką i szept:
-tylko siedzące…
-siedzące…?-pomyślałam -mój mózg pracował na bardzo zwolnionych obrotach ,więc zapytałam inteligentnie -co siedzące?
-miejsca,zostały tylko siedzące…-oprzytomniałam w ułamku sekundy
-BIERZ!!!-ryknęłam ile sił w płucach,tym razem to ona podskoczyła,z furią w oczach wyżyła się na klawiaturze ,postukała w nią nieczule,chwila ciszy,która zdawała się być wiecznością i okrzyk radości omal nie rozerwał mi bębenków
-MAMY!Ana słyszałaś?!MAMY BILETY!-Leal zerwała się z miejsca,porwała mnie w ramiona i zaczęłyśmy wywijać po sporych rozmiarów pokoju gościnnym radosne pląsy .Dzięki Bogu ,że okna miałyśmy zasłonięte ,bo ludzie mogliby,ba!pomyśleliby ,że nam rozumy odjęło a w najlepszym przypadku ,że się naćpałyśmy.
Nasz taniec radości potrwał dłuższą chwilę ,po której zmęczone opadłyśmy na miękki,niebieski dywan.Leżałyśmy obok siebie i dyszałyśmy ciężko, próbowałyśmy uspokoić nasze skołatane nerwy i okiełznać rozszalałe emocje
-nie wierzę-powiedziała Leal-normalnie nie wierzę ,że ich zobaczymy
-no…,niby wiem że bilety mamy ale jakoś to do mnie nie dociera-wyszczerzyłam się w uśmiechu
-dokładnie.To chyba jeszcze za świeże,może rano poczujemy ,że to prawda?-bardziej stwierdziła niż zapytała
-a będziesz mogła zasnąć?-zapytałam-bo ja raczej nie-banan na moich ustach zdecydowanie się powiększył
-nie sądzę kochana,na szczęście jutro mamy wolne ,więc możemy zarwać nockę.
-racja-przyznałam -to co porobimy?
Leal nie wiedzieć kiedy, zerwała się z podłogi i dopadła do komputera,zerknęłam ponad jej plecami na monitor i wyszczerzyłam jeszcze bardziej,choć wydawało się to niemożliwe.
-SCHREI I ZIMMER 483-rzuciła lekko moja współlokatorka -co ty na to siostrzyczko ?
-O TAK!…
I tak spędziłyśmy resztę wieczoru i połowę nocy,na oglądaniu koncertów,radochę miałyśmy jak jeszcze nigdy,komentowałyśmy nasze ulubione sceny,zachowanie chłopaków,grymasy,zachowanie fanów,dosłownie wszystko.Cholernie żałowałyśmy ,że nie było nam dane być tam z nimi ,ale co poradzić?takie życie,niestety.
-co?-zapytałam,bo moja siora szczerzyła się w uśmiechu i głupio na mnie patrzała
-TH-powiedziała i zabawnie poruszyła brwiami w górę i w dół
-co TH?-zapytałam ,bo chyba zapomniała ,że w myślach to ja czytać nie potrafię…
-co byś zrobiła ,gdybyś,któregoś z nich spotkała…?-myślałam ,że skóra na kościach policzkowych jej pęknie,tak zacieszała
-nic bym nie zrobiła…-wymamrotałam i speszona uciekłam wzrokiem gdzieś w bok
-aha…,już ci wierzę-sarknęła
-no na prawdę nic…-mówiłam co raz ciszej
-jasne i właśnie dlatego się czerwienisz -rzuciła triumfalnie, dobrze wiedziałyśmy ,że ma mnie w garści
-nie…,ja wcale…-policzki jeszcze bardziej zapiekły-no dobra-poddałam się-może bym pomachała,uśmiechnęła się…
-daj spokój!-żachnęła się-pomachała?,co ty z księżyca spadłaś,czy jak?
-no co?!,wszystko zależy od sytuacji..-broniłam się
-jeeezuuu nie wierzę własnym uszom…
-no tak Leal-zaczęłam mowę obronną-gdybym zobaczyła któregoś z nich ,z jakiejś odległości i oczywiście gdyby on choć spojrzał na mnie,to bym pomachała,gdyby jakimś cudem się do mnie uśmiechnął, odw…-moja przyjaciółka uciszyła mnie skutecznie wchodząc mi w słowo…
-a gdyby stał na przeciwko ciebie,dokładnie na wyciągnięcie twojej ręki i patrzał wprost na ciebie z cudownym uśmiechem na twarzy…,to co byś zrobiła?!-Leal patrzała na mnie z furia w oczach
-podziękowała za ich muzykę…-odpowiedziałam tak cicho jak tylko potrafiłam
-po…dziękowała…?-siora spojrzała na moje rumieńce i dodała z sarkazmem-a po chwili spaliła się ze wstydu i uciekła co?-wzruszyłam ramionami
-nic na to nie poradzę ,myślisz ,że to rumienienie się nie doprowadza mnie do szału?-rozkręciłam się -moja twarz jest jak otwarta książka,wszystko widać jak dłoni,myślisz ,że chcę tak mieć?-krzyczałam rozzłoszczona
-wiem…,już,uspokój się-Leal przybrała łagodny ton głosu-przepraszam…,przecież nie obwiniam cię za to,rozmawiałyśmy o tym już wcześniej i wiesz równie dobrze jak ja ,że musisz być pewna siebie,bo zdecydowana już jesteś,konsekwentna też,dążysz do celu,nie odpuszczasz,jesteś atrakcyjną babką ,musisz w to w końcu uwierzyć,faceci oglądają się za tobą ,że aż miło popatrzeć a twoje rumieńce dodają ci tylko uroku …
-jakoś nie zauważyłam żeby się za mną oglądali-odburknęłam
-bo nie patrzysz na ludzi!,głowe opuszczasz tak nisko ,że mało co a nie zahaczysz nosem o chodnik !,czasem mam wrażenie…
Mialam już tego dość,nie tego uświadamiania,nie,ale tego ,że to święta prawda,to ja byłam problemem,nie radziłam sobie z tym,ba! nawet nie bardzo zdawałam sobie z niego sprawę -dość tego-pomyślałam ,męska decyzja
-naucz mnie!-przerwałam głośno przyjaciółce-naucz mnie być pewną siebie-poprosiłam stanowczo-oczy Leal przybrały rozmiar podstawek do filiżanek,zamrugała oszołomiona
-ookeeejjj-zgodzila się niepewna czy dobrze mnie zrozumiała -na pewno?-chciała się upewnić-jak się zgo…
-ja się nie wycofuję-zastrzegłam bardzo szybko-sama tak powiedziałaś
-tak…,tak właśnie jest kochana,do koncertu zrobię z ciebie…
-pod jednym warunkiem!-przerwałam jej bezpardonowo
-jakim?-spytala mrużąc podejrzliwie oczy
-nie chcę się ubierac tak jakbym była pół naga i żadnego różu-zastrzegłam-po jej minie widziałam ,że nie załapała,eh…
-hę?
-nie chcę mini ledwo zakrywajacej tyłek,ani paseczka na biuście imitującego bluzkę.Nie chcę wyglądać jak prostytutki!
-spoko,jasne ,że nie,przecież się dogadamy-wyszczerzyła się zadowolona.
Spojrzałam na nią nieufnie
-już się boję-wyznałam
-ach tam -machnęła na mnie ręką,jak zwykle z resztą -dobra ,czas na sen,jest 3 rano ,a jutro zapowiada się pracowity dzień
-przecież jutro mamy wolne-przypomniałam zdziwiona
-zakupy kochana…,zakupy-zaprezentowała ,rząd białych równych zębów
-o jeezuu-zaskomlałam-siora prychnęła tylko w odpowiedzi i udała się do swojej sypialni,co też i ja uczyniłam.Leżałam w łóżku z oczami wielkimi jak u sowy na polowaniu ,długo musiałam czekać na ciepłe ramiona morfeusza…
Naprawdę, bardzo fajnie się zaczyna. Fajnie mieć osobę która wspiera we wszystkim i w ogóle. Bardzo chętnie przeczytam resztę ;) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuń